Kalendarz

July 2019
M T W T F S S
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031EC

Nadchodzące wydarzenia

  • No events.

Kieler Woche 2009 – relacja i wyniki

IMG_4300.JPGStatystyka mówi sama za siebie: 3 miliony odwiedzających, 11 pól regatowych, 4500 zawodników, 2000 łódek, a w tym 3 polskie załogi katamaranowe.

Miałam to szczęście, że mogłam obejrzeć bodaj największą, full-wypasioną mega imprezę żeglarską w Europie i przypuszczam, że też najstarszą, bo odbywającą się po raz 127 –my. Mowa oczywiście o KIELER WOCHE 2009.

Jest to ogromne wydarzenie, ponieważ oprócz niewątpliwie najatrakcyjniejszej dla nas żeglarzy części jaką są regaty, towarzyszą temu liczne koncerty, wystawy, ekspozycje, mini targi w centrum olimpijskim oraz masa różnych atrakcji w samym mieście.

Taka rzecz może być skonstruowana i ogarnięta tylko przez Niemców – niezaprzeczalnie dzięki ich genetycznemu zamiłowaniu do punktualności i uporządkowaniu.

Organizacja budząca podziw

Bo wyobraźcie sobie kilkadziesiąt wyścigów dziennie na wielu  strefach akwenu, gdzie w każdej klasie startuje średnio kilkadziesiąt łódek, a w niektórych klasach nawet grubo ponad 100 . Przy tym w dużej bliskości przepływają różne rejsowe jednostki – na przykład wielkości 10-piętrowego wieżowca statek wycieczkowy, ogromny liniowy prom, kontenerowce, rozliczne jachty i statki oraz wyjątkowo malownicza parada starych żaglowców, które ostatniego dnia regat wyruszyły w rejs do Gdyni.

Pomimo tego natłoku wszystko przebiega punktualnie co do minuty. Regaty prowadzone są zgodnie z najlepszą praktyką organizacji tego typu imprez, gdzie w pierwszej linii ważni są zawodnicy, ich doinformowanie na lądzie (Achtung, achtung, proszę już wypływać!) i wodzie (specjalny sygnał na krótko przed pierwszym ostrzeżeniem) oraz komfort rozgrywania perfekcyjnie prowadzonych wyścigów.

Ustawienie tras jest bez zarzutu, znaki ustawiono w sposób idealnie dostosowany do specyfiki startujących klas. Pomimo ponad 60 łódek na trasie, w dodatku tak różnych jak Hobie 16 i F18 praktycznie nie dochodziło do spotkań „międzyklasowych” w czasie wyścigu. Dla Hobie 16 ustawiono pierwsze kółko w każdym wyścigu  z górną bojką „połówkową”, co pozwoliło na adekwatne rozłożenie załóg na trasie.

Pomimo zmiennych warunków trasy są symetryczne i często przestawiane pomiędzy wyścigami gdy nieco nawet skręca wiatr. Do tego wyniki w sieci i w formie wydruku dostępne są natychmiast po zakończeniu wyścigów. Te kilka elementów powinno na stałe stać się praktyką naszych organizatorów lokalnych regat. Niby są to drobiazgi, ale prawie czyni jednak wielką różnicę.

Pomimo trudnych warunków bardzo bezpiecznie

Bardzo istotny jest też nacisk na bezpieczeństwo. Jako obserwator z lądu i po wysłuchaniu relacji zawodników byłam całkowicie pewna, że nikomu nic się nie stanie, z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć: jest bezpiecznie.

Czapki z głów przed organizatorem imprezy. Obserwowałam z lądu powrót katamaranów pierwszego dnia regat. Zdarzyło się, że łódka naszych żeglarzy zaliczyła spektakularną wbitkę i przewróciła się. Natychmiast obok zatrzymał się rib ratunkowy, który czekał aż do momentu podniesienia katamaranu z wody i popłynięcia dalej. W zasadzie każda załoga w trudnej sytuacji była od razu asekurowana przez służby ratownicze, co na pierwszy rzut oka wydaje się nierealne na tak wielkim obszarze i przy tak wielkiej ilości startujących załóg. A jednak, 127 edycji imprezy robi swoje.

Regattabahn Delta

Katamarany ścigały się na najdalszym z pól regatowych (Bahn „Delta”) –  zobacz mapkę:

http://www.kieler-woche.de/segeln/regattabahnen/Regattakarte.htm

– położonym „tuż za horyzontem”, czyli niestety niewidocznym z brzegu, a szkoda bo dwukadłubowce są przecież najbardziej spektakularną dla widzów klasą. W zamian jednak zawodnicy mają równy wiatr i ogromne przestrzenie do pływania, z linii startu ponoć bardzo trudno wypatrzeć jest górną boję.

Odległość pola regatowego od bazy sprawiała, że załogi musiały średnio 45 minut przed startem wyruszać na wodę, aby na czas dotrzeć na start i móc zapoznać się z warunkami na trasie. W ciężkich warunkach już samo dotarcie na linie startu może być dobrą rozgrzewką, a dla niektórych nawet ciężkim i męczącym kawałkiem trudnej żeglugi.

Za to wiatr przeważnie wiejący z płn-zach powodował, że łodzie wracały do portu z regat praktycznie jednym długim i szybki halsem na ostrym-baksztagu/ co za komfort i jak spektakularna jazda na maxa/. Z przyjemnością patrzyłam jak kolorowe żagielki 16-tek wyprzedzały niemal wszystko co płynęło do portu, łącznie z co bardziej zmęczonymi F18, których załogi wolały bezpiecznie płynąć do domu, już bez genakerów.

Załogi PHCA

Kibicowałam naszym dwóm załogom startującym w klasie Hobie 16 w osobach : Bartek Janiszewski / Krzysztof Presz oraz zeszłoroczni mistrzowie Polski: Armen Jaworski, Mateusz Komenda. W sumie do regat w klasie Hobie 16 zgłosiły się 34 załogi, w większości Niemcy, starzy lokalni wyjadacze, ale też i przybysze z Azji (Singapur, Korea PD.), Wielkiej Brytanii, Danii i Holandii.

Nieco wrażeń z wyścigów

Warunki na wodzie przez 4 dni regat były od trudnych do bardzo trudnych i rozłożyły się praktycznie w pełnym przeglądzie synoptycznym: wiatr od 15 do 27- w porywach nawet do ponad 30 węzłów.  W czwartek odbyły się planowane 2 wyścigi.  W piątek niestety odwołano wszystkie wyścigi z powodu zbyt silnego wiatru oraz prognozy silnej burzy.

O ile powszechnie załogi F 18 zgłaszały chęć pozostania w porcie, o tyle zawodnicy klasy Hobie 16 długo wahali się i konsultowali się z Race Oficerem w kwestii całkowitego odwołania w tym dniu wyścigów. W końcu 30 węzłów i ponad 2 metrowa fala to warunki trudne, ale do przyjęcia dla Hobie 16, stąd też długo odraczano start i zastanawiano się czy jednak nie wyjść na wodę na jakimś bliższym portu polu regatowym, wolnym w wyniku powszechnego odwołania startów jednokadłubowców. Jednak argument ewentualnych bijących piorunów zaważył na decyzji o pozostaniu tego dnia na brzegu.

Całą noc wiał bardzo silny wiatr i warunki niewiele zmieniły się następnego dnia, siła wiatru systematycznie zwiększała się. W sobotę drugi wyścig rozegrano przy ponad 6B. I tu: absolutne hip, hip hura! dla naszej załogi Janiszewski/Presz. Po wywrotce w pierwszym wyścigu systematycznie odrabiali straty wraz z wzrastającą siłą wiatru. W wyścigu 4-tym zajęli dobre 13 miejsce, podczas gdy wiele załóg nie ukończyło go z powodu bardzo trudnych warunków lub musiała oddawać miejsca na szaleńczych baksztagach.

Silnowiatrowy trening na Miedwiu i ewidentne zamiłowanie Bartka i Krzysztofa do hardcorowych zjazdów z wiatrem, w tym surfingu na wysokich falach i odporności na wbitki pozwoliła jechać z maksymalną w tych warunkach prędkością. Brawo panowie! Niestety w wyniku zbyt dużej liczby wywrotek na trasie, wiatru osiągającego w porywach siłę 32 węzłów na górnej boi oraz prognozy dalszego rozwiewania się komisja zrezygnowała z kolejnego, palnowanego w tym dniu wyścigu.

W niedzielę odbyły się 2 wyścigi przy słabym wietrze i bardzo połamanej, nierównej krótkiej fali. Takie warunki faworyzowały lekkie i obyte ze specyfiką akwenu załogi, które w perfekcyjny sposób potrafiły dopracować trym łódek i drogę przez to wodne „muldowisko”.

Podsumowanie i wyniki

Może nasze załogi Hobie 16 nie są jeszcze w europejskiej czołówce, ale w ekstremalnych warunkach czują się jak ryby w wodzie… I należą im się wielkie uściski.

W klasie Hobie 16 zawody wygrał Detlef Mohr wraz z Karen Wichardt (niemal etatowi liderzy w tej klasie). Nasze ekipy ostatecznie uplasowały się na pozycjach 25 (Janiszewski, Presz) i 31 (Jaworski, Komenda.)

Podaję też link do pełnej listy wyników klasy Hobie 16: http://results.regatta-info.de/result_details.php?results=2009-06-28_Hobie%2016_Wettfahrt_6_Extra.xml

Wbrew pozorom są to bardzo dobre wyniki zważywszy, jak silnie tę klasę dominuje grupa doświadczonych żeglarzy niemieckich, żeglujących w absolutnej czołówce światowej. Móc porównać się z nimi i zweryfikować swoje umiejętności to bardzo ważne doświadczenie dla każdego zawodnika, niezależnie od zajętego miejsca.

Ja tu jeszcze wrócę…

Powszechnie mówi się: Nach der Kielerwoche ist for der Kielerwoche

Potwierdza to jednogłośna decyzja naszych chłopaków – Za rok wracamy, w dodatku silniejszą ekipą , a realistycznie patrząc chcemy się przesunąć o jakieś 5-10 miejsc do góry. Jest to realne, gdyż w każdym wyścigu robiliśmy błędy, których jesteśmy absolutnie świadomi i które są możliwe do wyeliminowania. Kluczowe będzie dopracowanie prowadzenia łódki na połamanych falach przy słabszym wietrze, nieco inne ustawianie zakresu regulacji trapezów, dopracowanie procedury startu, gdyż w klasie Hobie 16 jest to bardzo istotne.

Polacy spisali się na medal(e)

Warto wspomnieć o udziale i sukcesach polskich załóg w innych klasach.

W Formule 18 – III miejsce zajęła załoga Adam Skomski/Jakub Kopyłowicz z Navigo Sopot. Absolutne brawo! Zobaczenie polskiej ekipy wraz z legendarną załogą Sach / Sach na podium tej imprezy – bezcenne. Wyniki w klasie F18: http://results.regatta-info.de/result_details.php?results=2009-06-28_Formula%2018_Wettfahrt_6_Extra.xml

Z pobieżnego już niestety śledzenia wyników widziałam miłe polskie akcenty w klasach Finn – Rafał Szukiel, RS X – Przemysław Miarczyński, Jan Handke (1-sze miejsca), 420 i OK Dinghy, klasie szczególnie mocno polskiej – silna i aktywna ekipa młodych żeglarzy tradycyjnie już jest w czołówce KW. W tym roku w 15 – tce finałowej znalazło się 6-ciu polskich sterników! Również brawa!

Widać wyraźnie, że czujemy się swobodnie i mocno w żeglarstwie i liczymy się na arenie międzynarodowej. I tak trzymać, szkoda tylko, że żeglarstwo będące tak mocną stroną naszego polskiego sportu jest tak mało eksponowane przez nasze media.

Gorąco zachęcam do uczestnictwa w tej imprezie w przyszłym roku jeszcze większą rzeszę załóg polskich. Mogę powiedzieć, że koszty są naprawdę przystępne, a wrażenia i lekcja pływania regatowego … bezcenne. Dla wszystkich zainteresowanych polecam informacje na stronie http://www.kieler-woche.de , gdzie już niebawem tradycyjnie pojawią się szczegóły dotyczące kalendarza …Kieler Woche 2010.

A poza wodą?

Polecam także obejrzenie imprezy wszystkim turystom nie startującym w zawodach. Elementem zachęcającym niech będzie fakt, że co roku głównym sponsorem imprezy jest marka BMW, która oprócz gwarantowania trailer-service dla większych łodzi, organizacji miasteczka regatowego dla dzieci (Mateusz, brawo za fotogeniczne ślizgi w Optku, mieliśmy ubaw po pachy, ale to jedzie przy takim wietrze!) zaprezentowała najnowsze modele swoich samochodów. Między innymi absolutnie przepiękne, jeszcze gorące sportowe BMW Z-4.

Dostałam kluczyki i godzinę jazdy próbnej tym cackiem w dowolnym kierunku. Wybrałam kręte, wiejskie drogi, uzależniające i kuszące ciasne zakręty, czyli środowisko naturalne dla tego modelu. Wiatr we włosach i ten głos silnika przy 5.000 obrotów… Wow! X6 nie pozostawiło już takich wrażeń.

Dodam, że miałam też możliwość odbycia jazdy M3 (420PS ) na torze rajdowym… Niestety, a może na szczęście na perfekcyjnym symulatorze, pokazującym jak trudna jest „regatowa” jazda samochodem, samochodem który jest chyba odpowiednikiem wymagającego, regatowego, totalnie przeżaglowanego i narowistego Hobika.

Do zobaczenia (mam nadzieję w większym gronie) w przyszłym roku!

Kielerwoche 2009 obserwowała, opisała i skomentowała dla Was

Beata P. – szefowa polskiej ekipy PHCA

Link do galerii ze zdjęciami z Kieler Woche 2009

Comments are closed.